Droga z Uyuni do Potosii byla dosc dluga, bo musielismy przeczekac bloqueo. Jakies 4 godziny obserwowalismy boliwijczykow blokujacych droge, obkladajacych samochody duzymi kamieniami i palacych opony. Generalnie tylko my sie tym denerwowalismy, bo pozostali pasazerowie autobusu podeszli do tematu z blogim spokojem. Jesli chodzi o Uyuni, to Loney Planet, poleca to miejsce jako przeurocze miasteczko. My mieslimy zupelnie inne odczucia. Cmentarzysko pociagow jest dosc ciekawe, miedzy wagonami sa hustawki i lokomotywy i duzo dziwnych resztek pociagow. Poza tym w Uyuni jest takim brzydkim koncem swiata.
Kiedy udalo nam sie o 3 w nocy dojechac do Potosi udalismy sie do hostelu Koala, w ktorym na szczescie mieli wolne pokoje.Hostel jest bardzo przyjemny i serwuja mega sniadania. Poza tym organizuja wyjscia do kopalni i inne wycieczki po okolicy. Potosi to miasteczko na sporej gorze, u podnoza jeszcze jednej gory, czyli Cerro Rico, a wiec kopalni czynnej od jakichs 500 lat jak nie lepiej. Zabawne jest ze centrum jest polozone najwyzej. Kolonialne budynki i zabudowa podobna do Granady czy Sevilli. Duzo waskich uliczek, bogate zdobienia, barokowe koscioly. Hiszpanie naprawde starali sie zrobic wrazenie na indianiach i nawet przywozili drewno na podlogi w kosciolach i najlepszych europejskich architektow. Wnetrza kosciolow pelne sa zlota, srebra, ornamentow jednych na drugich i maja imponujace dzwonnice. Na jedna weszlismy, i zobaczylismy jeszcze wiele innych dzwonnic na tle Cerro Rico.
Wycieczka do kopalni, to bylo mocne przezycie. Wewnatrz jest bardzo goroca, powietrze zmieszane jest z rozymi trujacymi gazami i siarka, wiec oddycha sie ciezko. Potosi to najwyzej polozone miasto na swiecie, ponad 3900 n.p.m, a kopalnia jest jeszcze wyzej. Korytarze sa waskie i niczym nie przypominaja tych z Wieliczki. Zacnych wzmocnien czy zabezpieczen przed zapadnieciem sie tunelu. Na poczatku wycieczki dali nam sprzed, czyli, gumiaki, spodnie, kurtke, kask z latarka. Potem zabarali nas do sklepu, gdzie kazdy gornik kupuje sobie narzedzia do pracy, liscie koki, 96% alkohol z kukurydzy, dynamit i inne. Nasza grupa 7 osob, zakupila rowniez podarki dla gornikow, czyli dynamit, liscie koki i soki. Potem zaprezentowano zwyczaj picia alkoholu przed wejciem do kopalni. Polega to na tym ze napelnia sie nakretke 96% Ceibo i wylewa na ziemie po odrobinie alkoholu dla Pachamama(matki ziemi), Tio (diabla, ktory plodzi mineraly), i na szczecie. Pawel twierdzi ze Ceibo jest slodsze niz denaturat.
Gornicy nie moga nic jesc w kopalni, bo trujace gazy moglyby spowodowac problemy zolodkowe. Dlatego przez caly dzien zuja liscie koki. Warunki pracy sa masakryczne. 70% gornikow pracuje indywidualnie, wiec sami kupuja sobie sprzet i ich wynagrodzenie jest wprost proporcjonalne do tego ile mineralow uda im sie wydobyc w ciagu dnia. Prace w kopalni zaczynaja juz 13-14 letni chlopcy. Nie maja ubezpieczenia, i generalnie zadnej opieki socjalnej.
^Pokazano nam tez proces chemicznego oddzielania srebra od wydobytych kamieni, i srebrno w proszku, ktore jest eksportowane to Europy.
W kopali jest duzo posagow tzw. TIO, co oznacza diabla, ktory zapladnia matke ziemie i dzieki niemy rodza sie mineraly. Dlatego Tio jest obsypany podarkami, papierosami, alkoholem i listkami koki. Przypomina diabla z wielkim penisem. Najgorsze bylo na koncu.Turysci lubia emocje, wiec chcieli zobaczyc jak sie uzywa dynamitu. Chwile wczesniej dowiedzielismy sie, ze kopalnia do 1986 roku nalezala do Panstwa, i wtedy istnialy jeszcze mapy tuneli, po prywatyzacji, kazdy gornik pracuje na wlasna reke, wiec nikt nie wie ile jest tuneli oraz jak one przebiegaja. Duza szansa ze jeden z nich sie zawali wlasnei na nas. Chwile poxniej odpalono lont i weseli turysci robili sobie zdjecia z odpalonych dynamitem .. po czym ucieklismy do glownego korytarza i ogluszyl nas huk. Na szczecie nic sie nie zawalilo.. tym razem :)
Generalnie bardzo mocne przezycie.
niestety internet chodzi tak wolna ze nie uda sie zalaczyc nawet jednego zdjecia :P
A jak uszkodzi się karta pamięci? :( Przecież zdjęć musi być b. dużo. Z taaaaakiej podróży? Pozdro działajcie dużo. Amerykańska dżungla jest też interesująca pod względem roślinności o b ciekawych walorach. To tam były kiedyś najpiękniejsze jej plantacje, które teraz powoli są odkrywane. POWODZENIA
OdpowiedzUsuń